Komentarze do piątkowych spotkań...
Sappi - Platinet 1:3
"Bramkarze" w głównych rolach
Obie drużyny wystąpiły w tym spotkaniu bez swoich etatowych bramkarzy a popisy ich zastępców były wydarzeniem wieczoru. Od pierwszych minut Karol Szostak broniacy w tym meczu dostępu do bramki Sappi wdawał się w niepotrzebne słwone przepychanki z rywalami, za co przyszło zapłacić mu najwyższą cenę. "Bramkarz" gospodarzy wpuścił gola a la Tomasz Kuszczak w starciu z Kolumbią, a szczęśliwym strzelcem okazał się zastępujący Michała Urę - Jaromir Kłęczek. Platinet na przestrzeni całego spotkania był zespołem lepszym i zasłużenie wygrał 3:1, udowadniając, że mistrzowski tytuł powędrował we właściwe ręce.
Cisco - Deutsche Bank 4:4
Walka na całego
Prawdziwy pokaz walki i determinacji zaprezentowały nam ekipy Cisco i Deutsche Banku. Pragnienie zwycięstwa było w nich tak wielkie, że po końcowym gwizdku nikt z remisu był niezadowolony, a na twarzach zawodników malowało się rozczarowanie. Z przebiegu meczu ciężko wskazać zespół zdecydowanie lepszy i wynik remisowy jest w tym przypadku sprawiedliwy. Piłkę meczową na minutę przed końcem mieli gospodarze. Niczym Speedy Gonzales pognał z piłką Jan Węgrzyn, wyłożył ją jak na tacy Piotrowi Bramorze, który jednak sposobu na bramkarza gości nie znalazł i mecz zakończył sie rezultatem 4:4.
Lanster - Kolporter II 9:4
Najlepsza lewa noga w lidze znów straszy
Gdy na boisku przebywa Maciej Wejner zawodnicy Lanstera czują się pewniej i mogą mieć nadzieję, że uda im się osiągnąć korzystny rezultat. Nie inaczej było w starciu z Kolporterem. Pan Maciej zrobił użytek ze swojego największego atutu i "rozstrzelał" rywala. 4 gole, efektowne uderzenia, niezliczona liczba dryblingów. MVP spotkania nie mogło powędrować do nikogo innego. Gracze gości doskonale wiedzieli jaką bronią dysponuje rywal, ale i tak nie potrafili znaleźć sposobu na rozbrojenie bomby, która tylko czekała żeby zrobić krzywdę. Cały zespół Lanstera zasłużył na słowa pochwały za udane spotkanie, a dwójka Wejner - Bielach na długo zapadnie w pamięć graczom "pomarańczowych".
Poltynk - Kraksport/Polwar 6:0
Zaliczony test Poltynku
Marząc o awansie do I Ligi Poltynk musiał w starciu z Kraksport/Polwar udowodnić, że jest zespołem na tyle dojrzałym, że z doświadczonym rywalem potrafi sobie poradzić. Zawodnicy gospodarzy zadanie wykonali na "szóstkę", inkasując przy tym arcyważne 3 punkty. Samo spotkanie określane jako hit tej serii gier nie zawiodło. Mieliśmy w nim sporo dobrej piłki, efektowne akcje i gole. Patrząc na wynik końcowy można odnieść wrażenie, że byliśmy świadkami jednostronnego widowiska, ale byłaby to opinia dla gości krzywdząca. Starali się oni odgryzać gospodarzom, ale ewidentnie tego wieczora pod bramką rywala nie mieli szczęścia. O wyniku zadecydowały indywidalności, a te w tym spotkaniu były po stronie Poltynku. Przemysław Satoła strzelając 4 gole okazał się katem "niebieskich", ale cała drużyna zasługuje za swoją postawę na pochwałę.
Korporaci - EC Engineering 2:0
D jak Drużyna
40 minut pod znakiem walki i dążenia do zwycięstwa. Obie ekipy stanęły na wysokości zadania i nie zawiodły, walcząc o korzystny rezultat do końcowego gwizdka sędziego. To co w ekipie gospodarzy zwracało szczególną uwagę to team spirit. Każdy z pomarańczowych miał swoje zadanie do wykonania, mając na uwadze wyłącznie dobro zespołu. Goście starali się w fazie ofensywnej polegać na przebojowym Macieju Golmento, ale wobec braku wsparcia i twardej gry rywala był on skazany na pożarcie. Korporaci bez indywidualnych popisów wygrali ten mecz zespołowością, realizując swój plan na to spotkanie przez wszystkie minuty jego trwania.