Zespół J&J Skotniki samodzielnym liderem, wysokie wygrane w II Lidze D...

I LIGA B

MPO Kraków – State Street II 6:2

Bardzo ciekawe widowisko stworzyły drużyny MPO i State Street. Obie ekipy jeszcze bez zwycięstwa w tym sezonie robiły wszystko, aby wreszcie przełamać złą passę. W pierwszej części meczu dużo było walki i składnych akcji, ale nie przekładało się to na zmianę rezultatu. Końcówka pierwszej połowy przyniosła rozwiązanie worka z bramkami. Paweł Sugalski pomierzył po długim słupku i strzałem w samo „okienko" dał pomarańczowym prowadzenie. Radość gości nie trwała długo, bo zaledwie 2 minut potrzebowało MPO, aby prowadzić. Dwukrotnie na listę strzelców wpisał się Adam Pawłowski i na przerwę schodziliśmy przy wyniku 2:1. Druga połowa należała już zdecydowanie do gospodarzy. Na 3:1 trafił bardzo aktywny Grzegorz Korneluk i choć State Street szybko odpowiedziało to kolejne trafienia notowali już tylko gracze gospodarzy. 6 goli podzielili po równo między siebie Pawłowski i Korneluk, choć ten drugi mógł spokojnie strzelić tych goli więcej. Cichym bohaterem MPO był obrońca Grzegorz Krzyżanowski, który imponował spokojem w wyprowadzeniu piłki, a także skutecznością w interwencjach w defensywie. Ostatecznie MPO pokonało State Street 6:2 i odniosło pierwsze ligowe zwycięstwo.

J&J Skotniki – KOMPUTEO 5:3

Arcyciekawie zapowiadało się starcie lidera J&J Skotniki z wiceliderem KOMPUTEO. Obie drużyny z kompletem punktów w dotychczasowych meczach liczyły na podtrzymanie dobrej passy. Początek spotkania to delikatna przewaga drużyny ze Skotnik, choć jako pierwsi do siatki trafili goście. Świetna akcja w polu karnym gospodarzy, trzy podania z pierwszej piłki i Konrad Nowakowicz wyprowadził KOMPUTEO na prowadzenie. Gracze w białych strojach nie mogli znaleźć sposobu na dobrze zorganizowaną obronę gości, więc próbowali uderzeń z dystansu. Jedno z takich uderzeń zatrzymało się dopiero w siatce i mieliśmy remis. Chwilę później mieliśmy już 2:1, a gola strzelił Dziedzic. W tym momencie w zespole gospodarzy wkradło się lekkie rozluźnienie i po kontrze do remisu doprowadził Rogala. Gdy wydawało się, że pierwsze połowa zakończy się remisem do siatki trafił Krzysztof Giermek i lider prowadził 3:2. W drugiej części gry emocji nie zabrakło. Goście starali się strzelić gola wyrównującego, ale po błędzie bramkarza stracili kolejną bramkę. Doświadczeni zawodnicy ze Skotnik strzelili jeszcze jednego gola i „zamknęli" mecz. Świetny mecz w bramce gospodarzy zanotował Paweł Sekuła, który do świetnych interwencji dołożył asystę. W meczu na szczycie lepsze J&J Skotniki, które pokonało KOMPUTEO 5:3.

Nafta – Hostel Deco – Napad.pl 9:0

Kibice zgromadzeni na trybunach przecierali oczy ze zdumienia oglądając spotkanie Nafty z Napadem. Był to mecz w którym jednej drużynie wychodziło absolutnie wszystko, a drugiej nic. Napad przeważał, prowadził grę, ale był do bólu nieskuteczny. Nawrot raz za razem indywidualnymi szarżami próbował rozerwać defensywę gospodarzy, ale był zbyt osamotniony i nic z tego nie wychodziło, choć dwukrotnie zdołał urwać się obrońcom i oddać strzały, które zatrzymały się na słupku. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i po raz kolejny to stare piłkarskie porzekadło dało o sobie znać. Tomasz Walowicz ładnym strzałem pokonał bramkarza gości i do przerwy gospodarze prowadzili 1:0. Druga połowa to...hardcore. Napadł znów przeważał, ale w pewnym momencie gracze w niebieskich koszulkach wyglądali tak, jakby ktoś odciął im prąd. Co kontra to bramka dla gospodarzy. Hattrick zaliczył Adamczyk, ale prawdziwym królem polowania był Walowicz. No bo jak inaczej nazwać to, że obrońca czterokrotnie trafia do siatki? Wszystkie gole pana Tomasza były przedniej urody i śmiało mogłyby kandydować do miana gola kolejki. Ostatecznie licznik goli Nafty zatrzymał się na 9, a o to żeby po stronie Napadu było okrągłe 0 zadbał bramkarz gospodarzy Mirosław Gajoszek. Piłka jest przewrotna. Ktoś powie, że Nafta miała furę szczęścia. Ale czy ono przypadkiem nie sprzyja „lepszym"?

LORENZ – A.S.A 3:3

Lepszego początku gracze w czerwonych strojach nie mogli sobie wymarzyć. Już w pierwszej minucie objęli prowadzenie i mecz ułożył się dla nich wyśmienicie. W kolejnych minutach do głosu zaczęli dochodzić oszołomienie goście, ale nadziali się na kontrę i byli już na dwubramkowym debecie. Taki stan rzeczy ich nie zraził i dalej starali się grać „swoje". Ich akcje napędzał filigranowy Kamil Wąs, który raz po raz uciekał obrońcom LORENZ-u. Świetne zawody rozgrywał bramkarz gospodarzy Michał Broda, który dał się pokonać dopiero wspomnianemu już Wąsowi w ostatniej sekundzie pierwszej połowy. Gol strzelony do szatni wyzwolił w drużynie gości nowe pokłady energii i wraz z gwizdkiem rozpoczynającym drugą połowę ruszyli do huraganowych ataków. Piłka jak zaczarowana nie chciała jednak wpaść do siatki. Kolejne okazje marnował Paweł Matera, który ewidentnie nie miał swojego dnia. Gdy wydawało się, że gol wyrównujący to kwestia czasu gola „stadiony świata" strzelił Piotr Wątora. Nieprawdopodobnie „przykręcił" z rzutu wolnego w same „widły" i gospodarze wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Prowadzenie, które po minucie się zmniejszyło, bo gola kontaktowego zdobył Bąk. Końcówka zdecydowanie należała do A.S.Y-y, która wyrównała po trafieniu Lipińskiego z rzutu karnego. Ostatecznie mecz zakończył się podziałem punktów i remisem 3:3.

ABB – APLA 2:13

Gdy APLA już w pierwszych sekundach wyszła na prowadzenie wydawało się, że spokojnie będzie kontrolować boiskowe wydarzenia. Jednak po minucie gospodarze odpowiedzieli i znów był remis. Kolejne minuty to wyrównana gra, bez groźnych okazji dla żadnej z drużyn. Na 1:2 do siatki trafił Porada, ale jeszcze przed przerwą gospodarze po świetnej akcji Miśkiewicza wyrównali. Druga połowa to już koncert APLI, choć wpływ na to miała gra w osłabieniu ABB, którą goście bezwzględnie wykorzystali aplikując rywalom 4 gole w przeciągu dwóch minut. Podłamani gospodarze już do końca meczu nie byli w stanie się podnieść, a goście dawali koncert gry kombinacyjnej. Nie jest żadnym zaskoczeniem, że ich akcje napędzał Marcin Porada, bo lider biało-pomarańczowych zdążył nas już do tego przyzwyczaić. Bez jego świetnej postawy tak efektownego zwycięstwa z pewnością by nie było. Na uwagę zasługuje również 8 goli Józefa Mazeli, który napsuł sporo krwi defensorom gospodarzy, którzy ewidentnie nie umieli poradzić sobie z jego świetnymi warunkami fizycznymi. Ostatecznie APLA rozgromiła ABB 13:2 i przeskoczyło wczorajszego rywala w tabeli.

II LIGA D

Sparta – 4Football Team 2:1

Otwierające trzecią kolejką spotkanie drużyn Sparty i 4Football Team było najciekawszym i najbardziej wyrównanym widowiskiem czwartkowych zmagań w II lidze D. Początkowo, oba zespoły badały się. Zarówno gospodarze jak i goście chcieli znaleźć skuteczny sposób na sforsowanie obrony przeciwników. Jako pierwszemu udało się to Marcinowi Wabikowi, który po złym wybiciu piłki przez obrońce przeciwników, uderzył z pierwszej piłki i zaskoczył bramkarza Spartan. Po tym wydarzeniu gospodarze zaatakowali z większym impetem, czego efektem była bramka kontaktowa, strzelona przez Grzegorza Maja. Po przerwie jeszcze bardziej uwidoczniła się przewaga gospodarzy. Gdyby nie parady bramkarza 4Football Team, wynik mógłby być zdecydowanie wyższy. Jednak pomimo świetniej postawy Miłosza Mikołajczyka na bramce, Spartanie zdobyli zwycięską bramkę. Pierwszy strzał obronił goalkeeper, drugi wylądował na udzie jednego z obrońców, ale trzeci okazał się być skutecznym. A szczęśliwym zdobywcą bramki został Rafał Kędzior. W ten sposób Sparta ma na swoim koncie 6 punktów po 2 meczach. Jeśli zawodnicy tego zespołu utrzymają formę przez dłuższy okres czasu, spokojnie mogą myśleć o najwyższych ligowych lokatach.

Nazwa.pl – Dragon 3:11

Drugi mecz nie był tak wyrównany. Gospodarze w pierwszej połowie dali się całkowicie zdominować, czego efektem była strata aż siedmiu bramek do przerwy. Wszystkie strzelone przez zawodników Dragona bramki to efekt wypracowanych schematów i mądrej, zespołowej gry. W praktycznie każdej akcji udział brał Robert Ziętara, który z obrony włączał się do niemal każdej akcji ofensywnej swojego zespołu. Rezultatem tak ofensywnej gry zawodnika bloku defensywnego są 4 asysty na koncie zawodnika z numerem 7. Po zmianie stron, zawodnicy gospodarzy wzięli się za grę. W tej części gry potrafili zdobyć trzy bramki, tyle samo co Dragon. Jednak należy wziąć pod uwagę, że zawodnicy w pomarańczowych koszulkach mogli zdecydowanie lepiej wykorzystywać nadarząjące się okazję i jeszcze okazalej podkręcić swoje statystyki. Dragon po 2 meczach z kompletem punktów oraz liczbą 24 bramek zdobytych ma pełne prawo myśleć o awansie do wyższej klasy rozgrywkowej. Natomiast Nazwa.pl przynajmniej jeszcze 7 dni musi czekać na swoją pierwsza wygraną.

Bajer Miki Kraków – IBM SWG 1:3

W kolejnym meczu zmierzyły się zespoły, które nigdy wcześniej ze sobą nie grały a pierwsze ich mecze w tym sezonie nie pozwoliły wyrobić sobie wystarczającego osądu która drużyna jest faworytem.
Już na początku spotkania goście mieli dwie, wyborne okazje do strzelenia bramki. Jednak, każdorazowo na posterunku stał bramkarz gospodarzy. Dopiero kolejne próby przyniosły oczekiwany skutek. Cezary Góra wyłożył piłkę do pustej bramki Przemysławowi Drochomireckiemu, a ten dołożył nogę i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Przed przerwą IBM zdobył jeszcze jedną bramkę. Strzał z dystansu przed siebie obronił bramkarz Bajer Miki, a skuteczną dobitką wykazał się Wojciech Szyszko. W drugiej części spotkania oba zespoły zdobyły po jednym oczku. Swoje drugie trafienie dołożył Szyszko, a dla gospodarzy, po kombinacyjnej akcji, trafił Paweł Krężel. Dzięki dwubramkowej przewadze, trzy punkty inkasują zawodnicy IBM, dla których jest to pierwsze zwycięstwo w obecnych rozgrywkach.

KDWT – Selvita 14:0

Czwartą parą rywali byli KDWT i Selvita. Żółci mają za sobą efektowne zwycięstwo, zaś niebiescy... równie spektakularną porażkę. Faworyt wobec tego nasuwał się sam, lecz należało pamiętać, że na murawie wszystko mogło się zdarzyć a goście pokazywali już w poprzednim sezonie, że stać ich na całkiem niezłą grę. Jednak tego meczu nie mogą zaliczyć do udanych. Przegrali z bardzo dobrze dysponowanym tego dnia przeciwnikiem, lecz to nie usprawiedliwia ich katastrofalnej gry w obronie. W drużynie KDWT każdy zawodnik wiedział jakie ma przydzielone zadanie i misję tą wykonywał w sposób perfekcyjny. Obrona ustrzegła się błędu, a napad strzelał niczym z armaty. Dawid Mitko, zdobywca aż 8 goli, pokazał, jak bardzo jest skutecznym zawodnikiem. Każdy jego kontakt z piłką zwiastował zagrożenie dla bramki Selvity. Bardzo dobre zawody rozegrał również Marcin Niemkiewicz. 4 asysty i 2 bramki na jego koncie to również wyczyn godny uwagi.
Natomiast Selvita musi bardzo poważnie popracować nad grą obronną. 27 straconych bramek w 2 meczach niezbyt korzystnie świadczy o grze w obronie tego zespołu. W przyszłym tygodniu czeka ich ciężka przeprawa ze Spartanami. Będzie to kolejny test dla obrony niebieskich, którego oblać nie mogą.

Teva – ART BLACK 0:10

Na zakończenie wieczoru z II ligą D zaserwowano nam mecz między Tevą, a zawodnikami ART BLACK. Było to kolejne spotkanie, w którym grano tylko do jednej bramki. Zawodnicy w czarnych koszulkach całkowicie zdominowali swoich przeciwników. Przeważali w każdym elemencie piłkarskiego rzemiosła, czego efektem jest dwucyfrowy wynik. Głównym architektem sukcesu został Andrzej Janecki. Jeszcze przed przerwą zdobył klasycznego hat-tricka, a po zmianie stron dołożył jeszcze 4 bramki. Po zawodnikach ART BLACK było widać chęć gry. Z ławki rezerwowych słychać było ciągłe nawoływanie o zmianę. Każdy chciał wnieść swój jak największy wkład w to zwycięstwo. W przyszłej kolejce zawodnicy w czarnych koszulkach zmierzą się z IBM SWG. Na pewno nie będzie to tak łatwy mecz, jak z Tevą. Ale będzie to szansa na pokazanie o co tak naprawdę walczą w tym sezonie.

Marcin Kluska

Masz pytania? Porozmawiaj Dyrektor ds. sprzedaży
i marketingu
T: +48 505 165 566 m.kluska@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Tomasz Duda

Masz pytania? Porozmawiaj Administrator rozgrywek
Social media
Sprzedaż strojów
T: 784 338 379 | 505 200 998 t.duda@biznesliga.pl | biuro@biznesliga.pl Zadaj pytanie

Paweł Maślak

Masz pytania? Porozmawiaj Obsługa Rozgrywek
T: +48 602 497 690 info@biznesliga.pl Zadaj pytanie