EXTRAKLASA
Dynamo/Grand Building – Flora Kraków 9:3
Zaskoczeni
Z pewnością nie tak początek meczu wyobrażało sobie walczące o obronę tytułu Dynamo/Grand Building. Złoty medalista z zimy już po kilku minutach przegrywał 0:2, a z kapitalnej strony pokazał się Daniel Żołnierczyk. Gracze w białych koszulkach wysnuli jednak odpowiednie wnioski i już na przerwę udali się ze skromną zaliczką. Różnicę zrobił świetnie dysponowany Andrii Pishchevskyi. Po zmianie stron team Pavlo Starosty skrupulatnie powiększał przewagę, a dobrą formę potwierdzili Maks Kravets i Mark Ponomarenko. Wszystko to sprawia, że Dynamo/Grand Building dopisuję pełną pulę i potwierdza, że również i tym razem rywalizować będzie o złoto!
Perfect Home Heral – 4-4-2 Sport Pub 5:4
Zabrakło czasu
Z bardzo dobrej strony na najwyższym szczeblu rozgrywkowym zaprezentował się beniaminek. 4-4-2 Sport Pub postraszyło faworyzowane Perfect Home Heral, chociaż do przerwy przegrywało 1:3. O ile bowiem cios Dawida Sargi zripostował David Sidrochuk, o tyle kolejne dwa gole Norberta Jaszczaka i Jana Jędrzejowskiego pozostały bez echa. Po zmianie stron ambitnie niwelować straty próbowali Paweł Salamon i wspominany wyżej Sidorchuk. W samej końcówce swoje zrobił również Paweł Zabagło, lecz by powalczyć o chociażby „oczko” zabrakło już czasu.
Rafis – Estate Zina 1:2
Zdecydowała końcówka
Sporo emocji dostarczyło spotkanie dwóch marzących o medalach zespołów. Premierowe minuty należały do beniaminka, a szybki gol Dawida Pilcha przybliżył do zgarnięcia pełnej puli. Z takim obrotem spraw nie zamierzał pogodzić Rafis, jednak w jego ofensywnych poczynaniach w pierwszej odsłonie zabrakło odrobiny skuteczności. „Błękitni” dopięli swego po zmianie stron, gdy stan boju wyrównał Bartosz Kościółek. Ostatnie słowo należało do Piotra Świątko, a jego bramka sprawia, że to Estate Zina może cieszyć z premierowych Extraklasowych punktów.
Brotherm – Queen Bee 3:2
Dwie różne połowy
Kiedy po sześciu minutach Queen Bee za sprawą dwóch celnych strzałów Romana Kivniuka prowadziło 2:0 wydawało się, że pewnie sięgnie po pełną pulę. Co więcej, gracze w czarnych strojach utrzymali zbudowaną zaliczkę do końca premierowej odsłony i w dobrych humorach udali się na przerwę. Po zmianie stron z kapitalnej strony pokazał się Brotherm, który w swoim składzie ma niezawodnego Sebastiana Stachela. Zawodnik ten najpierw w pełni odrobił poniesione na początku straty, a potem w samej końcówce skompletował hattricka i zapewnił „Różowym” bezcenne zwycięstwo!